Wczorajszy wieczór sponsorowany był przez niezliczone kubki gorącej herbaty truskawkowo-waniliowej oraz stos notatek....
... dziś dla odmiany kawa plus kolejne stosy papierów. Niekończące się zdania, nieustające kreślenie, wykreślanie, podkreślanie, przekreślanie...
Powiem szczerze, że mam dość już. Ale jeszcze niewiele ponad tydzień i upragniona przerwa ;)
Tęsknie za fotografowaniem. Chce się uczyć, rozwijać, odnajdywać swój styl. Fotografia uwrażliwia. Na kolory, kształty, piękno.
Wiem, że moje zdjęcia są bardzo, bardzo amatorskie lecz właśnie to zachęca mnie do dalszej pracy, nauki i doskonalenia umiejętności.
I tak myślę czy jednak ten blog nie będzie bardziej o fotografii niż gotowaniu. A może wszytskiego po trochu?
Dziś od rana w końcu miałam chwilę dla siebie, na spokojne śniadanie na jakie od dawna nie miałam czasu.
Kubek z gorącą kawą, puchate skarpety, ulubiona różowa piżama i stosik gorących, cynamonowych placuszków, których smak przełamują lekko chrupiące, kwaskowate jabłka ukryte w środku. Tak, tego mi było trzeba.