Ponieważ ostatnio czasu miałam trochę więcej, powróciłam do kuchni chociaż na moment.
Natomiast weny do zdjęć i pisania jak nie było tak nie ma.
Wiele przemyśleń kłębi się ostatnio w mojej głowie ale zbyt mglistych, nieprecyzyjnych, czasem wręcz wstydliwych by ubrać je w słowa.
Zbyt intymne by dać im wyraz publicznie.
Czasem zastanawiam się gdzie jest ta granica dla zwierzeń drugiej osobie, której nie należy przekroczyć?
Chciałam również z tego miejsca wysnuć pewne postulaty: przedłużmy dobę do 30 godzin oraz pozbądźmy się nieznośnego stanu ludzkiego organizmu jakim jest zmęczenie.
Ah, i odrobinę promieni słonecznych poproszę!
Czyż świat niebyłby piękniejszy?
A skoro ostatnio większości z nas brakuje czasu na cokolwiek, proponuje Wam dziś krewetki na sposób lekko orientalny za to niezmiernie szybki.
Uwielbiam kuchnię japońską oraz chińską ale niestety mnogość wymaganych przypraw czy sosów, ich cena oraz dostępność uniemożliwiają satysfakcjonujące odkrywanie tychże kuchni w domowym zaciszu.
Dlatego właśnie, gdy potrzebuję ciepłego posiłku na szybki lunch czy lekki obiad lubię korzystać z gotowych sosów Blue Dragon.
Osobiście szczerze polecam.
Krewetki w sosie teriyaki podane na sałacie
Składniki:
- opakowanie mixu sałat ( u mnie z ukochaną rucolą i roszponką)
- świeży pomidor
- świeży ogórek
- 15 krewetek black tiger
- opakowanie sosu teriyaki Blue Dragon
- pół puszki odsączonej ciecierzycy
- solidna łyżka masła 82%
- ząbek czosnku
- sos sojowy
- pieprz
Wykonanie:
Krewetki wykładamy na durszlak, zalewamy wrzątkiem i pozostawiamy do rozmrożenia.
Gdy krewetki się rozmrożą, rozpuszczamy na wolnym ogniu masło, dodajemy drobno posiekany czosnek i smażymy około minuty aż się przyrumieni.
Dodajemy krewetki, odrobinę sosu sojowego i świeżo zmielony pieprz.
Smażymy ok minuty aż zrobią się lekko różowe i zaczną się zwijać.
Po tym czasie dodajemy sos oraz ciecierzycę w ilościach zgodnych z upodobaniami i dusimy wszystko razem około dwóch minut.
Mix sałat wykładamy na talerz, dodajemy świeżego pomidora oraz ogórka a na wierzchu układamy gorące krewetki.
Ważne, aby krewetki podawać i jeść w miarę jak najszybciej ponieważ z czasem mają tendencje do robienia sie gumowe i niesmaczne.
Ja najbardziej lubię podawać tę sałatkę ze kromką chleba natartą czosnkiem i podpieczoną w piekarniku :)
Ostatnio krewetki zrobiła moja siostra, jakoś nie mogę się do nich przekonać i nawet ich nie spróbowałam. Czas się przełamać :)
OdpowiedzUsuńkrewetki wyglądają fantastycznie, też pragnę więcej słońca i nigdy już nie być zmęczoną
OdpowiedzUsuńbyłoby cudnie!
Hm.. krewetki, zawsze interesował mnie ich smak :)
OdpowiedzUsuńBardzo apetyczne te krewetki :)
OdpowiedzUsuńA z postulatami zgadzam się w pełnej rozciągłości - gdzie podpisać petycję? Tylko, hmm... Do kogo należałoby ją skierować...? ;)
Jedyne owoce morza któe lubię:D
OdpowiedzUsuńUwielbiam te robale! świetnie je podałaś;)
OdpowiedzUsuńA Twoje postulaty popieram całą swoją, skromna osobą, szczególnie ten by doba trwała 30 h..
Robale dobra sprawa ale tylko z odpowiednimi przyprawami ;)
OdpowiedzUsuńPięknie podane. Znalazłam kilka ciekawych przepisów na Twoim blogu ;)
OdpowiedzUsuńłooo, jak dawno Cię tu nie było - wracaj do blogosfery naszej! :))
OdpowiedzUsuńjasne, odezwij się do mnie na rkonkolska@gmail.com :)
Lubię te robaki, ale muszą być świeże:) Wygląda smakowicie
OdpowiedzUsuń