wtorek, 27 marca 2012

Jednoosobowy otulacz serca. I garstka przemyśleń.

Siedzę zakopana pod kołdrą. Czuje się bezpiecznie, spokojnie.
Ale w głowie myśli wirują, wiercą się, wchodzą w każdą najciaśniejszą szparę, nie dają spokoju, oj nie.
Jak to możliwe? Dlaczego?
Milion pytań, odpowiedzi nie do zrozumienia, nie do pojęcia. Po prostu nie.


Pie_1

I jedno pytanie przebijające się ponad wszystkie inne.
Dlaczego tak łatwo ranić najbliższą osobę?
I dlaczego każdy człowiek jest w głębi serca egoistą, nawet, jeśli zarzeka się, że tak nie jest?

Chcę krzyczeć, chcę być usłyszana a nie tylko słyszalna...
Ale czy to pomoże, czy to cokolwiek zmieni?


Pie_3

Kiedy przychodzi ten moment, gdy należy powiedzieć 'dość', zostawić przeszłość za sobą i dzielnie iść do przodu, nie oglądając się już na to, co było?

A może jednak warto? Może warto walczyć, próbować, dać szansę, starać się, inwestować? Siebie, swój czas, poświęcenie, marzenia, pragnienia i ambicje.

Gdzie kończy się 'ja' a zaczyna się 'my'? Gdzie świat przestaje być 'mój' a zaczyna być 'nasz'? Kiedy kompromis bierzę górę nad egocentryzmem?

Niektóre pytania pozostaną bez odpowiedzi podczas gdy odpowiedź na inne wypala dziurę w sercu... Ale narazie zmęczone myśli i spuchnięte oczy uleczy domowa, maślana szarlotka zwieńczona pysznym, słodkim, delikatnie kremowym budyniem.



Pie_2

Jednoosobowa szarlotka budyniowa
Składniki ( na 2 porcje) :

- połowa porcji ciasta z tego  przepisu
- domowy mus jabłkowy
- 50 g migdałów lub innych orzechów
- opakowanie budyniu waniliowego 
-  350 ml mleka

Wykonanie: 

Kruche ciasto przygotowujemy zgodnie z przepisem i podpiekamy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 5 minut.
100 ml zimnego mleka odlewamy do szklanki, resztę podgrzewamy w garnku.
W zimnym mleku ropuszczamy proszek budyniowy i wlewamy do wrzącego mleka.
Gotujemy do momentu aż budyń bardzo mocno stężeje.
Orzechy miksujemy za pomocą blendera na niezbyt drobne kawałki.
Wyciągamy kokilki z kruchym ciastem z piekarnika, wkładamy mus jabłkowy do wysokości ok. 3/4 kokilki, posypujemy orzechami i wykładamy jeszcze gorący budyń.
Ponownie wstawiamy do piekarnika na ok. 30 minut. 
Podajemy lekko gorące. 

Idealne na leczenie złamanego serca, po-zimowej bądź przed-letniej chandry czy przepełnionej tęsknotą duszy. Albo po prostu jako szybki i pyszny deser :) 

11 komentarzy:

  1. Przed-letnia chandra chyba próbuje mnie dopaść, jednak nie daję się. Zjadłabym tą boską szarlotkę, ale mój brzuszek na razie nie przyjmuje takich dobroci...

    OdpowiedzUsuń
  2. nie przejmuj się, każdy czasem miewa inne, dziwne myśli...będzie dobrze;))
    a deser wygląda...idealnie;)

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie wygląda! ciekawy pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze wiem o co chodzi... niestety. a deser genialny, naprawdę. zrobię, jak tylko zakończę się odchudzać ;)
    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. uroczo smacznie wygląda :).

    OdpowiedzUsuń
  6. a co to jest to w czekoladzie pokrojone :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest pokrojony cukierek po prostu :)

      Usuń
  7. Kołderka i kanapa brzmią świetnie
    Myśli wsadź do zamrażarki na chwilę i odpocznij :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O jakie to wspaniałe! Wierzę, że uleczy i moje zmęczone myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się :}
    Zauważyłam że jestem jedną z na prawdę niewielu osób, może nie licząc stałych czytelników, która przegląda na blogach przepisy starsze niż dwutygodniowe. Wniosek ten wysuwam z dat przy komentarzach, oraz ze statystyk na moim własnym blogu, a przecież można znaleźć na prawdę ekstra kąski poza główną stroną durszlaka, wykrywacza itp... Eh, mam nadzieję, że dzięki temu zmądrzeję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ohh, śpiąca jestem, powtarzam się

      Usuń